Bez kategorii

O tym, gdzie popełniłam błąd !

 

Swoją przygodę z rozwojem emocjonalnym i duchowym rozpoczęłam mniej więcej 4 lata temu, kiedy po raz pierwszy poczułam, że jestem coś warta. Że to nie moje wykształcenie, pozycja w społeczeństwie czy status materialny definiuje moją wartość. Zrozumiałam, że sam fakt mojego istnienia jest cenny tak samo jak każdego innego. Nie powiem, że droga do poczucia tego w sobie była prosta. Przez lata uważałam, że jeśli nie robię nic pożytecznego dla innych, jeśli nie wnoszę nic oficjalnie do świata zewnętrznego, to moje istnienie jest tylko ciężarem. Miałam w sobie na tyle głęboko zakorzenione poczucie bycia gorszą, że musiałam zwrócić się o pomoc do specjalisty, by pomógł mi uwierzyć w sens mojego istnienia. Od tamtej pory ruszyła lawina pracy nad sobą. Lawina, która jednocześnie była dla mnie zbawienna jak i zabójcza.

Zaczęłam się fascynować psychologią, duchowością, ezoteryką, naturą człowieka, medytacja…. Dyskusji o sensie istnienia w moim życiu nie było końca. Przeczytałam sporo książek, obejrzałam mnóstwo filmów, spędzałam noce na analizowaniu wzdłuż i wszerz swojego życia…. Szukałam odpowiedzi na pytania dotyczące Boga i religii. Przez ten czas wiele mi się w głowie poukładało, wiele zrozumiałam i zdobyłam naprawdę wiele cennych informacji. Poukładałam w sobie pewne poglądy i zrozumiałam co się wokół mnie dzieje. Dzięki drodze którą obrałam, znalazłam się również w pułapce, która dała mi o sobie znać dopiero całkiem niedawno.

Przepracowałam w sobie wszystkie swoje problemy. Przeanalizowałam całe swoje dzieciństwo, każdą relację i wydarzenie, które miało negatywny wpływ na moją osobę. Wytłumaczyłam każdego kto zrobił mi krzywdę, zawiódł mnie, okłamał, uderzył, sponiewierał…. Wzbudziłam w sobie poczucie współczucia do tych ludzi i wdzięczności za to, że mogłam to przeżyć…Bo przecież, jak piszą i mówią mądrzy ludzie, po coś mi to było…Bo nic nie dzieje się bez przyczyny, trzeba tylko wyciągnąć odpowiednie winsoki i żyć dalej. Mimo wszystko coś było nie tak… Bo jednak życie nie układało mi się tak cudownie jak powinno, nie przyciągałam sobie samych sprzyjających mi chwil i ludzi. Dalej nie rozumiałam kim jestem i kim chcę być. Mimo, że moja samoświadomość była już na zupełnie innym poziomie i nie postrzegałam już siebie i świata, tak jak kilka lat tamu, to wciąż czułam się jak zagubiona mała dziewczynka. Pewnego dnia to właśnie ta mała dziewczynka postanowiła bezwzględnie pokazać mi, że ona wciąż istnieje. Nie radząc sobie znowu ze swoimi emocjami, zupełnie nie rozumiejąc dlaczego, poczułam ogromną potrzebę powrotu do domu rodzinnego. Płakałam jak dziecko powtarzając jak mantrę JA CHCĘ DO MAMY I TATY, JA NIE CHCĘ BYĆ DOROSŁA . Było to dla mnie bardzo dziwne, ponieważ nigdy wcześniej coś takiego mi nawet przez myśl nie przeszło. To było coś w rodzaju mojego emocjonalnego krzyku, który wychodził z głębi serca, bez logicznej analizy.

O tym co się wydarzyło myślałam kilka dni. Zmęczona moimi napadami euforii pomieszanej z depresją i agresją zaczęłam intuicyjnie szukać odpowiedzi… Wróciłam do jednej z pierwszych osób które pojawiły się w moim życiu, zajmujących się pomocą w powrocie do siebie. Kilka lat temu odkryłam na YT kanał P. Magdaleny Szpilki. Jej historia i praca jaką wykonuje budzi we mnie podziw do dziś. Jednak przez ponad rok o niej zapomniałam. Niemniej coś sprawiło, że postanowiłam tam zajrzeć i wszystko zrozumiałam.

Filmem, który okazał się kluczem do sukcesu był ten o pułapkach w rozwoju duchowym. Kiedy M. mówiła o swoich przeżyciach i doświadczeniach miałam wrażenie, że mówi o mnie… To co sobie zafundowałam, było dokładnie tym samym co ją spotkało… Przeżyłam szok i przeogromną wdzięczność, że mogłam tego wysłuchać. Zrozumienie całej mojej sytuacji było dla mnie tak samo cudowne jak i przerażające.

W całej swojej drodze i rozwoju starałam się wszystko i wszystkich zrozumieć. Usprawiedliwić niesprawiedliwość. Być ponadto co mi się przydarza. Być bardziej świadomą od innych, przyciągać sobie tylko samo dobro i kreować życie tak jak ja tego chcę. Wybaczać , rozumieć i współczuć innym… Być empatyczną chodzącą oaza spokoju. Niestety zapomniałam o jednej i najważniejszej kwestii…O tym, że moje uczucia są ważne. Najważniejsze. Przez lata zamiatałam je wszystkie pod przepiękny dywan. Umniejszałam je, bo przecież wszystko zostało usprawiedliwione. Bo przecież każdy żył tak jak potrafił, a to że wyrządził mi krzywdę po drodze, to nie jego wina, tylko tego, że sam nie żył w zgodzie z miłością ! I niestety zbyt szybko chciałam wszyto i wszystkich zrozumieć. Zapomniałam o jednej i najważniejszej istocie, która porzuciłam wiele lat temu… O tej małej dziewczynce, z której uczuciami się nikt nie liczył, która musiała się podporządkować i siedzieć cicho. W swoim rozwoju pominęłam pierwszy i najistotniejszy etap, który jest kluczem do samopoznania, czyli powrót do dzieciństwa i dialog ze swoim wewnętrznym dzieckiem. Przez te wszystkie lata nie dałam sobie ani przez chwilę przyzwolenia na poczucie każdej emocji, która we mnie się pojawiła. Strach, złość, bezsilność….te wszystkie emocje mają źródło w naszym dzieciństwie, tylko ktoś kiedyś podważył ich prawdziwość. Ile to razy słyszeliśmy, że się mażemy bez powodu, że co my możemy mieć za problemy, albo że jak będziemy dorośli to zrozumiemy…? Ile razy dorośli szydzili z nas i nie szanowali naszych potrzeb? Ile razy czuliśmy strach, niezrozumienie i żal…? Tak właśnie nasze uczucia i potrzeby przez lata były spychane na margines, aż w końcu nasze życie ukształtowały fałszywe wzorce i przekonania.

Jedna z najistotniejszych rzeczy, które pozwoliły mi ruszyć z miejsca, było pozwolenie sobie na poczucie tej złości, strachu, żalu i bezsilności wobec tych ludzi i sytuacji, które te emocje we mnie wywołały. Dziecko nie zrozumie nigdy tego, jakie rodzic ma intencje, dla niego liczy się to, jak ono daną sytuację odbiera i jakie budzi w nim emocje. Jeśli ktoś je podważa czy umniejsza, takie dziecko odcina się od siebie i gubi się coraz bardziej. Zaczyna wątpić w to co jest prawdziwe.

W rozwoju duchowym i emocjonalnym nie ma nic bardziej istotnego niż przyznanie się przed sobą, że miałeś prawo się tak czuć, że to jest ważne, że to jest prawdziwe, bo jest. Bo się w Tobie zadziało i zaistniało w Twoim sercu. Zaczynając od tego, wracając do swojego wewnętrznego dziecka przygotujemy sobie piękny start na drodze do szczęścia. Pojawi się wybaczenie, zrozumienie, spokój i harmonia. Ale wszystko we właściwym czasie. Jedyną rzeczą jaką musisz zrobić to zrobić wszystko żeby Twoje wewnętrzne dziecko poczuło się bezpiecznie a jego emocje wysłuchane.

Gorąco polecam kanał Magdaleny Szpilki. Tam się uczułam tego jak zacząć rozmawiać ze swoim wewnętrznym dzieckiem. Magda dzieli się przeogromną wiedzą i doświadczeniem w tej kwestii oraz poleca wiele źródeł z których można czerpać dalsze wskazówki do samopoznania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zanim dodasz komentarz, zapoznaj się proszę z polityką prywatności.