Bez kategorii

Żyć nie umierać !

Dostałam w pysk. Tak porządnie. Bez ostrzeżenia, bez skrępowania i jakiejkolwiek nadziei, że to tylko chwilowe. Ziemia się zatrzęsła, a sufit runął mi prosto na głowę. Ot, życie. Niby tak, ale przez wiele, wiele lat czułam się jak dziecko we mgle. Sama wskoczyłam na głęboką wodę, nie potrafiąc praktycznie w ogóle pływać…Ale jak miałam niby się nauczyć, kiedy wejście do kałuży powodowało u mnie ataki paniki ?

Znasz to uczucie kiedy chcesz czegoś w życiu tak bardzo, że boisz się, że to nie wyjdzie ? Że to się nie wydarzy ? Że to niemożliwe ? Właśnie tym strachem sprowokowałam w swoim życiu wszystkie możliwe klęski, które mnie spotkały. Do tego codzienne , sukcesywne pielęgnowanie swojego cierpienia sprawiły, że doprowadziłam się do mentalnej i fizycznej ruiny. Pewnego dnia jednak powiedziałam stop, ja tak nie chcę. Muszę się jakoś dogadać z tym światem, bo trochę tu jeszcze pobędę. Jestem w końcu myśląca istotą, która ma wolną wolę i nie muszę się godzić na wszystkie ciosy. Nie muszę żyć tak jak inni by chcieli żebym żyła. Nie muszę niczego udowadniać sobie, ani tym bardziej innym. I w końcu…Mogę i chcę to wszystko zmienić.

   Życie to sztuka podejmowania decyzji, najważniejszą z nich jest decyzja o byciu szczęśliwym.
Kiedy już to sobie uświadomimy i zechcemy podążać drogą ku przyjemniejszemu życiu ….zaczynają się schody. Bo jak zacząć ?

Nie da się przecież z dnia nadzień zapomnieć o problemach, bądź lepiej…sprawić by zniknęły. Nie da się ot tak, rzucić znienawidzonej pracy, albo zmienić miejsce zamieszkania. Nie da się uzdrowić dziecka, męża, mamy czy siostry… Każdy z nas ma coś. I to nie zniknie. O ile jeszcze na swoje decyzje i życie mamy wpływ, to Ty z chorobą najbliższych za wiele nie możemy zrobić. Pierwszym krokiem, który jest niezbędny by ruszyć z miejsca jest AKCEPTACJA faktu, że takie rzeczy miały, mają i będą miały miejsce, Że każdy człowiek ma swoją historię tu na ziemi i na nic nasze żale i troski.

Wszechświat / Bóg/ Wyższa Jaźń, czy ktokolwiek inny, nie zlituje się nad Tobą i nie uzdrowi Cioci Grażynki, tylko dlatego, że wylewasz morze łez w poduszkę. Mało tego, takim podejściem dostarczysz sobie jeszcze więcej sytuacji ku rozpaczy, a z pewnością nikomu nie pomożesz i ulgi nie przyniesiesz. Będziesz sobie tak dowalać aż dojdziesz do ściany i albo spadniesz na samo dno i tam pozostaniesz, albo odpowiesz sobie na jedno zasadnicze pytanie : Czy chcę umrzeć za życia ? Osobiście uważam, że gorszą od śmierci fizycznej jest przedwczesna, bezsensowna i zupełnie niepotrzebna śmierć mentalna. Decydujemy się na nią karmiąc się wymówkami, że nie dajemy rady, że to nas przerasta, że za dużo, że nie tak jak byśmy chcieli, że to tego i tamtego wina…A prawda jest taka, że to tylko od nas zależy jak postrzegamy życie i pomiędzy tymi wszystkimi trudnościami, jest czas na szczęście, na radość , na miłość, na życie….

   Mamy wybór. Albo umieramy, albo pozwalamy sobie na poczucie tej radości, która z czasem przerodzi się w szczęśliwe życie. Nawet jeśli miałaby to być na początku, tylko chwila w ciągu dnia, minuty, sekundy… Masz wybór. Albo płakać, albo się śmiać. Żyć albo umrzeć.

Mam nadzieję, że ten blog będzie przynajmniej inspiracją dla Ciebie, by rozpocząć nową drogę, by uwierzyć w swoje możliwości i możliwości jakie daje Ci życie. Niech będzie jednym z wielu narzędzi, które doprowadzą Cię do szczęścia i uchronią przed najgorszą z możliwych form śmierci. Niech otworzy przed Tobą nowe możliwości, horyzonty i da nadzieję, że może być inaczej.

7 thoughts on “Żyć nie umierać !”

  1. Wyglada to na zdradzona kobiete ktora probuje sie klamliwie dowartosciowac…znam takich kilka. Poki sie nie rozwiodly i nie zaczely od nowa….mialy zwichrowana psychike. Moze tu bedzie inaczej, choc ciezko wierzyc.powodzenia

    1. Witaj Ewo,
      Po pierwsze cieszę się, że tu zajrzałaś i poświęciłaś kilka chwil na to, by przeczytać mój tekst 🙂 Mama nadzieję, że zajrzysz tu jeszcze nieraz i przekonasz się, że poczucie własnej wartości zupełnie nie jest zależne od czynników zewnętrznych. A zwłaszcza od zdradzających mężów. Niestety wiele ludzi tak sądzi. Sama tkwiłam w tej pułapce przez 25 lat swojego życia. I nie miało to zupełnie związku z mężczyznami. Cudownego dnia życzę !

  2. Poczucie wartosci…moze i nie. Ale kobieta zdradzona(nie mam pewnosci ze taka jestes-to tylko przypuszczenia) bedac z mezczyzna ktory zdradzal moim zdaniem…nie szanuje siebie. Jednak z reguly potrzebuje duzo czasu na to, zeby to zrozumiec i odejsc 😉
    Ps
    Tekst bardzo fajnie napisany-temu nie zaprzeczę:) teraz tylko sily na to zeby nie tkwic w „brudnym zwiazku” jesli taki byl choc przez chwile:)
    Milego dnia:)

  3. I to wręcz przeciwnie-nie zdradzajacy maz dyktuje poczucie mojej wartosci. 🙂 to to ze wiem ile jestem warta podyktowalo to, ze kiedy zrobil to raz…po dlugich walkach z sama sobą odeszlam od niego i …mimo trudnosci i zawilosci zwiazanymi z dziecmi…odetchnelam z ulgą-mimo że kochałam.
    Pozdrowionka dla świeżej blogerki:)

    1. Bardzo Ci gratuluję siły i odwagi! Mam jedynie nadzieję, że nie chowasz w sobie urazy, żalu i smutku do byłego męża. Że wybaczyłaś, zrozumiałaś i teraz żyjesz tak jak na to zasługujesz, w zgodzie ze sobą 🙂 Pozdrawiam Cię również !

      1. Poświęcę temu tematowi kiedyś osobny artykuł, bo to dla mnie osobiście temat bardziej skomplikowany i po części się z Tobą zgadzam, a po części nie 🙂 Dla mnie nigdy nie jest nic czarne albo białe, życie ma więcej kolorów, których często nie chcemy bądź nie potrafimy dostrzec. Niemniej dziękuję Ci za uwagi i inspirację do dalszej mojej pracy tutaj 🙂 Cieszę się, że w jakiś sposób tekst Ci się spodobał i sprowokował do reakcji. Jest to dla mnie bardzo cenne, biorąc pod uwagę to, że jesteś pierwszą osobą, która zdecydowała się cokolwiek napisać !

        1. Zostawilam to, bo kobieta nie zasluguje na zdrade. I powiedzialam mu co jak i dlaczego. Nie w nienawisci ale w pelnej swiadomosci zostawilam to malzenstwo. Chcial inaczej…ale ja…nie chcialam tak funkcjonowac. Zawsze bedzie mi kims waznym. Ale nieporozumieniem byloby dla mnie zyc po tym pod jednym dachem 🙂

          A tekst serio niezly:) gratulacje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zanim dodasz komentarz, zapoznaj się proszę z polityką prywatności.